Stres nasz przyjaciel oraz cichy, podstępny zabójca. Część 2. Stres a ciastko z bitą śmietaną. Wyluzuj i nie tyj.

W ramach przypomnienia: współczulny układ nerwowy jest odpowiedzialny na reakcję stresową, przygotowanie naszego organizmu do ucieczki, walki, silnych emocji, natomiast układ przywspółczulny pozwala nam na odpoczynek, regenerację, reprodukcję energii.

Podczas np. ucieczki nasz organizm nie myśli o obiedzie, ponieważ nie to jest priorytetem, dlatego podczas stresu tracimy apetyt. Ale są również wyjątki – osoby, które podczas stresu jedzą dużo, zajadają emocje, jedzą bezmyślnie, szczególnie produkty bogate w tłuszcze i łatwo przyswajalne węglowodany. Często jest tak, że nie jesteśmy w stanie nic zjeść, no chyba że będzie to ciastko z bitą śmietaną lub mięciutka bułeczka z czekoladą. Znajdą się również osoby, które w ogóle nie są w stanie niczego przełknąć, mogą mieć one odruch wymiotny po spożyciu pokarmu, spowodowany przeżywanym stresem.

Według badań stres wywołuje hiperfagię (nadmierny apetyt) u 2/3 ludzi, a u 1/3 hipofagię (brak apetytu). Są również niedopowiedzenia w kwestii ochoty na słodkie i tłuste przekąski – czy rzeczywiście mamy głównie na te produkty ochotę, czy to może dlatego, że są one zazwyczaj łatwe do zjedzenia – do kupienia na szybko w formie przekąski.

No dobrze, ale dlaczego podczas stresu tak się, dzieje bo to, że czekolada nam pomaga gdy jest nam źle lub w ogóle nie chce nam się jeść to wszyscy w pewnym stopniu wiemy i doświadczamy.

Dzieje się tak za sprawą hormonów, jeden z nich hamuje apetyt a drugi go wzmaga:

  • CRH, uwalniany w podwzgórzu, poprzez stymulowanie przysadki mózgowej do wydzielania ACTH rozpoczyna serią wydarzeń, której głównym punktem jest wydzielenie GLIKOKORTYKOIDÓW z nadnerczy.

CRH – hamuje apetyt – jest wytwarzany w początkowej fazie rekcji stresowej

  • GLIKOKORTYKOIDY – wydłużają swoje działanie do godzin a nawet minut. Warto tutaj wspomnieć o LEPTYNIE – jest to hormon sytości, pełne komórki tłuszczowe wydzielają dużo leptyny, która zawiadamia mózg, że już nam wystarczy i apetyt się zmniejsza, a właśnie GLIKOKRTYKOIDY zmniejszają wrażliwość mózgu na leptynę. W efekcie jemy więcej niż powinniśmy.

Z powyższego tekstu o hormonach wynika, że apetyt wzmaga się u nas nie podczas silnego stresu w początkowej fazie ale w momencie gdy się zaczynamy uspokajać, po egzaminie gdy idziemy w nagrodę na pizzę,po ciężkim tygodniu gdzie zjadamy pół blachy ciasta w gościach – BO NAM SIĘ NALEŻY. Te wszystkie zachcianki nie biorą się z kosmosu – jest to właśnie miedzy innymi przez działanie glikortykoidów.

 

 

Gdy w naszej krwi:

płynie dużo CRH mało glikortykoidów –> pierwsze minuty reakcji stresowej –> wyłączenie apetytu

dużo CRH i dużo glikokortykoidów –> sam środek przedłużającego się stresu –> włącza się apetyt

mało CRH i dużo glikokortykoidów –> zakończenie stresu, reprodukcja energii –> zwiększony apetyt

Nasuwa się następne pytanie, dlaczego u części osób pojawia się hiperfagia a u drugich hipofagia?

Jest to zależne od z rodzaju stresora, sposobu  w jaki organizm reaguje na określony stresor oraz stosunku danej osoby do jedzenia.

Masz dziś ważny egzamin, zaspałeś – silny stres, ogarnąłeś się jednak szybko, jest szansa, ze zdążysz – lekko się uspokajasz, jedziesz przez miasto i  (jak zwykle) są korki – stresujesz się, wchodzisz na salę ale widzisz, że egzamin  zacznie się chwilę później – uff udało Ci się, czytasz pierwsze zadanie – o nie! z tego się w ogóle nie przygotowałem – stres, dalej jest wiele zadań, które potrafisz rozwiązać – uspokajasz się.

Organizm w takim momencie jest pod wpływem nie jednego mocnego stresora, a działają na niego częste, okresowe stresory. Mamy tutaj do czynienia z ciągłym wyrzutem CRH i glikortykoidów, a biorąc pod uwagę że te drugie pojawiają się u nas nieco później i zostają o wiele dłużej to taka osoba po egzaminie gdy przyjdzie to domu nie będzie myślała o kaszy gryczanej niepalonej z porcją mięsa na parze i warzywami ale zajdzie do Żabki po jakąś mrożoną pizze i batonika.

Weźmy od uwagę sposób w jaki organizm reaguje na dany stresor – nie każdy wydzieli w swoim organizmie taka samą ilość glikortykoidów podczas np. przemówienia publicznego , dla jednego będzie to ogromne przeżycie dla drugiego nic szczególnego. Różnice mogą też wynikać z fizjologii – u jednym wątroba szybciej rozłoży glikokortykoidy, u drugiego zajmie jej to więcej czasu.

Elissa Epel z Uniwersytetu Stanu Kalifornia w San Francisco ukazała, że osoby wydzielające nadmierne ilości glikortykoidów będą po ustaniu stresu najprawdopodobniej doświadczały nadmiernego apetytu. Warto podkreślić, że wszyscy badani, podczas okresu spokoju mają takie same poziomy glikortykoidów, zmienną która ich różni jest reakcja stresowa.

Przyglądając się temu jak podchodzimy do jedzenia, nie każdy traktuje pożywienie  jako do paliwo, które ma zasilić nasze komórki w niezbędną energię, ale podchodzimy w większości, mniej lub bardziej emocjonalnie do posiłków. Jedzenie może być dla niektórych ukojeniem, nagrodą, karą. Dlatego podczas stresu jedni jedzą więcej głównie śmieciowego jedzenia, drudzy tego nie robią.

„Tylko spokój nas uratuje…” 😉 

W następnym wpisie opiszę dlaczego podczas stresu, robi się nam oponka na brzuchu oraz jak bardzo jest ona dla nas niepożądana, nie tylko ze względu na to, że jest brzydka…

Pozdrawiam,

Ola

Bibliografia:

W. Traczyk: Fizjologia człowieka z elementami fizjologii stosowane i klinicznej.

Robert M. Sapolsky: Dlaczego zebry nie mają wrzodów. Psychofizjologia stresu.

Epel, E., Lapidus, R., McEwen, B. i Brownell, K. (2000) Stress may add bite to apeteite in women: a laboratory study of stress- incuded coristol and eating behavior. Psychoneuroendocrinology.

Leave a Reply